Rudolf Caracciola – „Mistrz Deszczu”

„Rudolf Caracciola, wyprzedzając wszystkich na białym „Mercedes-Benz” ze zgroźnem wyciem kompresora poderwał maszynę pod górę na trzecim biegu i znikł za szczytem.” Ilustrowany Tygodnik Samochód nr 48 01.09.1929

Na wyścigu Tourist Trophy, z którego fragment relacji widnieje powyżej zwycięstwo Rudolfa Caraccioli oglądało pół miliona widzów. Nic dziwnego, że zyskał ogromną popularność w całej Europie. Jak do tego doszedł, i co jeszcze zdołał osiągnąć postaram się przedstawić w skrócie, w poniższym artykule.

Otto Wilhelm Rudolf Caracciola urodził się 30 stycznia 1901 roku w Remagen. Jego włoskie nazwisko pochodzi od księcia Bartolomeo Caracciolo, który osiadł Niemczech po zakończeniu Wojny Trzydziestoletniej. Z czasem nazwisko zmieniło się na Caracciola. Rodzice Rudolfa prowadzili dobrze prosperujący hotel. On jednak od wczesnych lat widział dla siebie inną przyszłość – marzenie, które się ziściło – chciał zostać kierowcą wyścigowym. Aby być bliżej samochodów zatrudnił się jako stażysta firmie zajmującej się mechaniką. Następnie przeniósł się do Aachen gdzie znalazł zatrudnienie w wytwórni samochodów Fafnir, specjalizującej się w produkcji małych sportowych samochodów.

Caracciola w tym czasie miał już za sobą pierwsze starty na swoim motocyklu NSU. W 1922 odbył się inauguracyjny wyścig na torze AVUS koło Berlina. Fafnir chcąc zareklamować swoje produkty postanowił wystawić skład. Caraccioli udało się nakłonić zarząd do powierzenia mu jednego samochodu. Tej decyzji zarząd nie żałował, Carach zajął czwarte miejsce w swojej klasie, był to najlepszy wynik osiągnięty przez ekipę Fafnira.

Niedługo później miał miejsce pewien incydent. Caracciola wdał się w szarpaninę z żołnierzem z belgijskich sił okupacyjnych. Z tego względu Rudi musiał wyjechać, trafił do Drezna, gdzie ostatecznie rozpoczął pracę jako sprzedawca w salonie Mercedesa. Tak właśnie rozpoczął się związek między Caracciolą a Mercedesem, który rozwijał się aż ostatecznie urósł niemal do synonimu.

W weekendy Rudi ścigał się na półtoralitrowym kompresorze dla firmy Daimlera, zwycięstwa jakie odniósł zwróciły uwagę zarządu firmy. Caracciola startował głównie w wyścigach górskich, gdzie systematycznie zdobywał punktowane miejsca.

Przełom w karierze nastąpił w 1926 roku. 11 czerwca miał odbyć się pierwszy wyścig Grand Prix Niemiec rozgrywany na torze Avus koło Berlina. Jednak tydzień później 18 odbywała się inna wielka impreza – Grand Prix Hiszpanii w San Sebastian. Finanse nie pozwalały na wystawienie dwóch fabrycznych zespołów, zarząd stwierdził, że oficjalnie zespół Mercedesa wystartuje w GP Hiszpanii, ponieważ taki sukces ma większy wpływ na eksport samochodów. Caracciola ruszył zatem do władz firmy aby wyprosić dla siebie samochód na wyścig na torze Avus. Ostatecznie otrzymał maszynę jednak musiał wystartować pod własnym nazwiskiem, a nie jako oficjalny team Mercedesa, który nie chciał ryzykować kompromitacji. Jeden z pracowników fabryki, Eugen Salzer zaoferował się jako mechanik. W okolicy alei serwisowej pojawił się także Ferdynand Porsche w towarzystwie Maxa Sailera, obydwoje pracujący dla Daimlera. Wyścig nie zaczął się dobrze, samochód nie odpalił na starcie i dopiero interwencja Salzera pozwoliła na rzucenie się pościg za 43 samochodami, które były przed nimi. Po kilku okrążeniach zaczął padać deszcz. Tempo wyścigu spadło a mniej wytrawni zawodnicy zaczęli wypadać z trasy. A Carraciola ? Caracciola był w swoim żywiole – na mokrej trasie nie miał sobie równych, z czasem prasa nadała mu przydomek Regenmeister – Mistrz Deszczu. Caraccioli zdarzył się w trakcie tego wyścigu nieplanowany postój. Przepaliła się jedna ze świec, nie wiadomo jednak było która. Na szczęście w alei serwisowej znajdował się Ferdynand Porsche. Rudi wykręcał po kolei każdą z ośmiu świec i pokazywał je profesorowi, ostatnia okazała się tą której szukali. Caracciola ruszył w pościg, ze względu na brak jakichkolwiek tablic informacyjnych nie wiedział jaką zajmował pozycję. Tym większe było jego zaskoczenie kiedy po zakończeniu wyścigu zakomunikowano mu informację o jego zwycięstwie.

Grand Prix Niemiec oglądało ponad 200 000 widzów, następnego dnia można było o nim przeczytać w całych Niemczech. Caracciola z dnia na dzień stał się sławny, nie bez znaczenia była też nagroda w wysokości 17000 marek. Ogromna suma biorąc pod uwagę, że do tej pory zarabiał 100 marek na miesiąc plus 1,5 % prowizji od każdego sprzedanego samochodu. Nagroda posłużyła Caraccioli do założenia własnego salonu Mercedesa w Berlinie. W tym czasie zaręczył się z córką berlińskiego biznesmena – Charlottą, przez bliskich zwana Charly.

Fot. Daimler-Benz

Kolejne lata upływały na startach we wszystkich modelach S Mercedesa, zwanych ze względu na swoje gabaryty „Białymi Słoniami”. Jednak sukcesy nie były tylko zasługą samego Caraccioli i niezawodnych w większości wypadków Mercedesach. Kierowaniem teamem fabrycznym zajął się w tym czasie Alferd Neubauer, który opracował system komunikowania się z kierowcami za pomocą chorągiewek i innych znaków, dzięki czemu można było skutecznie rozegrać wyścig. Neubauer jest jednym z najważniejszych ojców sukcesów sportowych Mercedesa, z tego względu poświęcony zostanie mu osobny artykuł.

W 1929 Neubauer pozwolił wybrać Caraccioli jeden wyścig za granicą, w którym chciałby wystartować. Wybór padł na rozgrywane po raz pierwszy w historii Grand Prix Monaco. Jak donosi ówczesna prasa:

Sensacja jest niebywała! – Wyścig po ulicach miasta, i to wyścig nie byle jaki, nie na byle maszynkach, lecz na maszynach co się zowie – tego jeszcze nie praktykowano w świecie automobilowym.

Na krętym torze przewaga była niewątpliwie po stronie mniejszych i bardziej zwrotnych samochodów. Jednak w tej samej relacji można przeczytać:

Prawie od samego początku wyścig prowadzili Williams i Caracciola i wydawało się, że specjalnie budowany do tego wyścigu samochód niemiecki, o potężnej sile motoru, o krótkiem a szarokiem podwoziu, ułatwiającem branie ostrych wiraży, zwycięży bezwzględnie.

Jednak dłuższe postoje na tankowanie paliwożernej maszyny ostatecznie zaowocowały zajęciem przez Caracciolę 3 miejsca. Wyścig wygrał William Grover znany jako Wiliams. W Monaco znajduje się pamiątkowy pomnik, który przypomina o tym wydarzeniu.

W tym samym roku team Mercedesa wybrał się na największy w tym czasie wyścig, jakim było rozgrywane w Irlandii Tourist Trophy. Wyścig zgromadził ogromną liczbę widzów, sięgającą 500 000. W wyścigu startowały samochody różnych klas, ponieważ wszystkie samochody miały startować razem w stylu Le Mans, zastosowano handicap dla słabszych samochodów. I tak w zależności od pojemności silnika, już przed startem zaliczano poszczególnym zawodnikom pewną ilość okrążeń, maszynom o pojemności do 750 cm³ 5 okrążeń, do 1100 cm³ 3 okrążenia do 2000 cm³ 2 okrążenia, do 3000 cm³ 1 okrążenie. Maszyny posiadające pojemność cylindrów powyżej 3000 cm³ musiały przejechać pełne 30 okrążeń.
Chwilę po starcie spadł deszcz, który z różnym natężeniem miał towarzyszyć kierowcom do końca wyścigu. Deszcz oznaczał, kłopoty dla większości kierowców i znakomity popis umiejętności Caraccioli. Początkowo bój toczył się miedzy Mercedesem a Bentleyem, wkrótce jednak Carach zostawił w tyle angielską maszynę, musiał jednak nadrobić jeszcze 5 okrążeń jakie były przypisane całkiem żwawym samochodom z najmniejszą pojemnością.

Tim Birkin jeden z kierowców Bentleya wspominał później swoje wrażenia kiedy był wyprzedzany przez Caracciole:

Nie czułem zazdrości a tylko niedowierzanie w jego ogromne umiejętności, odwagę i wytrzymałość samochodu. Z łatwością bił rekordy pomimo zalewającego drogę deszczu, jednak nigdy nie stawiał własnej ambicji ponad bezpieczeństwo innych.

Ostatecznie udało się wygrać wyścig, tym samym ugruntowała się sława i popularność Caraccioli w całej Europie.

Fot. Daimler-Benz

Jednak rok 1929 przyniósł jeszcze jedno brzemienne w skutkach wydarzenie. 24 października miał miejsce krach na nowojorskiej giełdzie, który zapoczątkował falę wielkiego kryzysu na całym świecie.

W roku 1930 Mercedes ograniczył liczbę startów, nie widząc perspektyw na szybkie zakończenie kryzysu, wykreślono z budżetu na 1931 działalność sportową. Jednak nieugięty Neubauer znalazł rozwiązanie. Carracciola miał kupić od fabryki samochód w zamian za pokrycie przez nią kosztów uczestnictwa. Wygranymi miel się dzielić po połowie. Dodatkowo udało się otrzymać od fabryki dwóch mechaników i ciężarówkę do transportu.

Pomimo teamu, który składał się z dwóch mechaników, kierowcy i managera sezon 1931 miał przynieść jedno z najważniejszych historycznie zwycięstw dla Mercedesa. Okrojony zespół udał się na podbój Włoch aby zmierzyć się z wyścigiem Mille Miglia. Dla porównania fabryczny zespół Alfa Romeo wystawiał kilka aut, dysponując przy tym około 90 mechanikami. Naubauer miał nie lada zadanie aby zaplanować obsługę na trasie wyścigu o dystansie 1600 km, udało się zorganizować dwóch dodatkowych mechaników. Jednak serwisy z tankowaniem i wymianą opon musiały być co najmniej cztery, jeden mechanik jechał razem z Caracciolą, dlatego mechanik z pierwszego postoju musiał zaraz po obsłużeniu samochodu ruszyć w drogę na ostatni pit stop aby powtórzyć swoje zadanie.

Mechanik, który jechał razem z Caracciolą nie był doświadczonym kierowcą dlatego przed Rudolfem stanęło ciężkie zadanie przebycia całej drogi bez zmiany za kółkiem. Po kilkunastu godzinach nadszedł jednak kryzys, mechanik przejął na jakiś czas kierownicę jednak nieomal rozbili się niedługo potem. Ostatecznie Caracciola wrócił na miejsce kierowcy i pomimo pomniejszych przygód dowiózł do mety zwycięstwo. Był to sukces o historycznym znaczeniu, ponieważ po raz pierwszy w dziejach Mille Miglia zwyciężył nie Włoch , w dodatku na nie włoskim samochodzie.

Fot. Daimler-Benz

Sytuacja gospodarcza w Niemczech była dramatyczna. 13 lipca 1931 Narodowy Bank ogłosił bankructwo, bezrobocie stale rosło. 19 lipca na Nurburgringu rozegrane zostało Grand Prix Niemiec. Tysiące ludzi, chcących uciec od codziennych problemów przybyło oglądać zmagania kierowców. Walkę o pierwsze miejsce toczyli ze sobą Louis Chiron na Bugatti i Caracciola na Mercedesie, ku uciesze tłumów pierwszy linię mety przekroczył Caracciola, zdobywając GP Niemiec. Zwycięstwo to musiało mieć ogromne znaczenie mentalne dla całego narodu niemieckiego. Dawało wiarę, że przeciwności losu można przezwyciężyć. W sezonie 1931, drugi raz z rzędu Caracciola zdobył tytuł Mistrza Europu w wyścigach górskich.

Fot. Daimler-Benz

Sukcesy te nie poprawiły jednak sytuacji Mercedesa i na sezon 1932 nie przewidywano żadnych wydatków na sport. Caracciola skorzystał wtedy z oferty złożonej mu przez Alfa Romeo. W barwach włoskiej stajni zwyciężył w GP Niemiec jak i Włoch na torze Monza. Odniósł też liczne sukcesy w wyścigach górskich. Razem z Alfą zwyciężył także we Lwowie. Jednak nie czuł się najlepiej we włoskiej ekipie. W następnym roku Alfa również wycofała się z wyścigów. Wtedy to Caracciola wraz ze swoim przyjacielem, Louisem Chironem postanowili założyć własny team pod nazwą Scuderia CC. Samochody zakupili od Alfa Romeo. Sezon ten miał się okazać pechowy dla Caracha. Podczas treningu do pierwszego wyścigu sezonu w Monte Carlo, w wyniku awarii hamulców odniósł poważny wypadek, który wyeliminował go z reszty sezonu. Od tego czasu Caracciola zawsze już utykał na prawą nogę. Na domiar złego, w lutym 1934 zginęła pod zwałami lawiny jego żona Charly. W dalszym ciągu kurujący się z urazów Caracciola, odciął się od świata.

W 1933 roku na fali społecznego niezadowolenia do władzy doszedł Adolf Hitler stojący na czele NSDAP. Jak wiadomo początkowe rządy Hitlera, skupiały się na wykorzystaniu wolnej siły roboczej do pracy przy budowie dróg i innych inwestycjach państwowych.

Poprawa kondycji gospodarczej państwa, wraz ze środkami rządowymi na rozwój sportu i technologii motoryzacyjnej zaowocowały powrotem Mercedesa do wyścigów.

Pod koniec maja 1934 Caracciola pozbierał się na tyle aby spróbować swoich sił w nowym wyścigowym Mercedesie W25. Pierwszą jazdę odbył na torze Avus o 6 rano, chciał uniknąć szumu wokół swojego powrotu, nikt, nawet on sam nie miał bowiem pewności czy wrócił do dawnej formy. Po kilku okrążeniach odpowiedź była jasna – Rudolf Caracciola był w formie.

Fot. Daimler-Benz

Na pierwsze sukcesy musiał jednak jeszcze trochę zaczekać. Z jednej strony w długich i wymagających znacznego wysiłku fizycznego wyścigach ciągle jeszcze odzywały się bóle w nodze. Z drugiej strony samochód miewał jeszcze pewne dolegliwości wieku młodzieńczego. Należy także pamiętać o mocnym rywalu jakim był zespół Auto Union.

Prawdziwy powrót do wielkiej formy nastąpił w 1935. Pierwsze zwycięstwo w tym sezonie przyszło na Grand Prix Trypolisu, gdzie Caracciola osiągnął średnią prędkość 198 km/h. Kolejnym wygranym wyścigiem dla Rudiego było GP Francji, rozgrywane na torze Montlhery. Francuzi chcąc zwiększyć szanse swoich reprezentantów dodali na trasie szykany, rzekomo aby zwiększyć bezpieczeństwo przez obniżenie prędkości. Na nic się to jednak zdało i Mercedesy zajęły pierwsze dwa miejsca, trzecie przypadło w udziale Maserati. W tym sezonie Caracciola zwyciężył jeszcze dwukrotnie.

Fot. Daimler-Benz

Po skończonym sezonie Caracciola odebrał złoty medal Mistrza Europy. Podróżował też po kontynencie promując produkty Mercedesa, w czym pomagała mu duża popularność.

Na sezon 1936 Mercedes przygotował nieco zmodyfikowaną maszynę W25. Skrócono rozstaw osi, całość napędzana była silnikiem o pojemności 4,74 litra generującym 453 KM. Skrócony rozstaw osi sprawił jednak, że samochód nie prowadził się tak dobrze jak w poprzednich sezonach. Tym samym rok 1936 nie był dla Mercedesa powodem do świętowania. Caraccioli udało się jednak odnieść pewne sukcesy. Na otwierającym sezon wyścigu w Monaco 13 kwietnia, pomogła w tym pogoda. Mokry tor faworyzował „mistrza deszczu”, Caratch zwyciężył. Również w Tunisie Caracciola stanął na najwyższym stopniu podium. Były to jednak niemal wszystkie sukcesy jakie Mercedes-Benz osiągnął w tym sezonie. Sezonie, który bezapelacyjnie należał do Auto Union a dokładniej do Brenda Rosemeyera, który zdobył tytuł Mistrza Europy (ówczesny odpowiednik tytułu Mistrza Świata).

Fot. Daimler-Benz

Niepowodzenia na torach wyścigowych zespół Mercedesa postanowił wynagrodzić sobie bijąc rekord prędkości w swojej klasie. W listopadzie Caracciola ustanowił rekord na 10 mil uzyskując prędkość 333.485 km/h na autostradzie Frankfurt – Dramstadt.

Fot. Daimler-Benz

Kolejny sezon miał jednak przynieść znaczące zmiany. W Mercedesie utworzono nowy dział, kierowany przez Uhlenhauta, który wspierał przygotowania maszyn sportowych. Tym samym zrezygnowano z dalszego rozwoju Mercedesa W25, który był w użyciu z modyfikacjami w latach 1934-36. Opracowano natomiast nowy model W125. Wyposażony w ośmiocylindrowy, rzędowy silnik zaopatrzony w sprężarkę Roots, o pojemności 5,66 litra, generujący 575 KM mocy.

Dla Caraccioli rok 1937, miał znamienity wpływ na jego dalsze życie i bynajmniej nie chodzi tu o sukcesy jakie odnosił za kierownicą nowego samochodu. W tym roku bowiem Rudi zaczął się spotykać z ‘przyjaciółką’ swojego przyjaciela Louisa Chirona – Alice Hoffmann zwaną Baby. Uosabiała ona swoistą mieszankę kulturową, jej ojciec był Szwedem, matka Niemką. Alfred Neubauer opisał ją jako połączenie francuskiego uroku, niemieckiej krzepy, włoskiego temperamentu, szwedzkiego sexapilu i amerykańskiej smykałki do biznesu. Rudi i Baby pobrali się latem 1937. Tym samym zarówno życie osobiste jak i zawodowe Caraccioli przechodziło swoisty renesans.

Podczas Grand Prix Niemiec, imprezy o wyjątkowym znaczeniu propagandowym miał miejsce pewien incydent, który obrazowo pokazuje stosunek kierowców do rządzącej partii. Człowiekiem, który reprezentował władzę faszystowską w wyścigach był Adolf Hühnlein. Przed wyścigiem wygłosił on kierowcom kazanie, w którym wyraził oficjalne stanowisko rządu. Zwrócił on uwagę, że kierowcy powinni się skoncentrować na wyścigu zamiast mizdrzyć się do swoich dziewczyn i żon. Ponadto zwrócił uwagę, że Niemcom i Niemkom nie wolno całować się publicznie.
Kiedy samochody zgrupowały się już na linii startowej, w tym samym momencie wszyscy kierowcy niemieckich ekip wyskoczyli z bolidów, podbiegli do alei serwisowej, gdzie przebywały ich wybranki i ostentacyjnie złączyli się z nimi w pocałunku. Tłum gest ten przyjął gorącymi owacjami. Dla Caraccioli był to w istocie pocałunek ‘na szczęście’, który w stu procentach spełnił swoje zadanie. Rudi kolejny raz zwyciężył w GP Niemiec. To i inne zwycięstwa pozwoliły mu ma powtórzenie sukcesu z 1935, kolejny raz zdobył tytuł Mistrza Europy.

Fot. Daimler-Benz

Po sezonie wyścigowym ponownie nadszedł czas prób bicia rekordów prędkości. Pierwsze próby pod koniec 1937 nie przyniosły jednak spodziewanych efektów. Ze względu na Targi motoryzacyjne w Berlinie na początku 1938, Rząd wytworzył presję na producentów i kolejny termin bicia rekordów został wyznaczony na styczeń 1938. Caracciola startujący z samego rana przy korzystnych warunkach atmosferycznych ustanowił rekord na jeden kilometr 432.692 km/h i na jedną mile 432.361 km/h. Do dziś dnia są to najwyższe osiągnięte prędkości na publicznej drodze. Pomimo wzmagającego się wiatru do kontrataku przeszedł zespół Auto Union ze swoją gwiazdą Brendem Rosemeyerem. W wyniku silnego podmuchu wiatru, samochód został zepchnięty z trasy i rozbił się, Rosemeyer zginął.

Fot. Daimler-Benz

W marcu 1938 Austria została wcielona do III Rzeszy.

Sezon 1938 przyniósł znaczącą zmianę w regulaminie formuły. Do tej pory obowiązywała formuła ograniczająca wagę ‘suchego’ pojazdu bez opon do 750 kg. Od 1938 wprowadzono ograniczenia pojemności silnika bez doładowania do 4,5 litra , z doładowaniem do 3 litrów. Odpowiedzią Mercedesa na nowe przepisy był model W154. Silnik jaki wykorzystano to V12 o poj. 2,96 l o mocy 453 KM. Sezon przebiegał zgodnie z planem dla zespołu Mercedesa, chociaż dla samego Caraccioli nie tak dobrze jak poprzedni. Kilkukrotnie Srebrne Strzały kończyły wyścig na pierwszych trzech miejscach, na czele stawki Caracciola pojawiał się jednak rzadziej. Wciąż jednak nie miał sobie równych na mokrym torze, kolejny raz udowodnił to na Grand Prix Szwajcarii, gdzie zwyciężył odbywający się przy akompaniamencie deszczu wyścig. Do klasyfikacji mistrzostw zaliczane w sezonie 1938 były tylko GP Niemiec, Francji, Szwajcarii i Włoch. Pomimo stosunkowo niewielkiej liczny zwycięstw Caracciola po raz trzeci zdobył tytuł Mistrza Europy.

Fot. Daimler-Benz

Sezon 1939 przyniósł kolejne zmiany w regulaminie wyścigów. Pojemność silników ze sprężarką została ograniczona do 1,5 litra. Zespół Mercedesa w niespełna 8 miesięcy zdołał przygotować nowy samochód, który okazał równie skuteczny co jego poprzednicy – W 165. Ze względu na wybuch Wojny nie ogłoszono oficjalnie Mistrza. Caracciola zwyciężył Grand Prix Niemiec na torze Nurburgring.

Fot. Daimler-Benz

Wybuch wojny przekreślił dotychczasowe życie. Caracciola razem z Baby przyjęli szwajcarskie obywatelstwo, mieszkali tam w wili, którą Rudi wybudował jako prezent ślubny dla Baby. W uznaniu zasług Caracciola co miesiąc otrzymywał wynagrodzenie od Daimler-Benz, do czasu kiedy władze tego zakazały. W oczach władz z Berlina był on dezerterem, pomimo faktu, że jego chora noga eliminowała go z pełnienia służby.

Po wojnie w 1946 został zaproszony do Stanów, gdzie zaoferowano mu przejażdżkę na torze Indianapolis. W trakcie próbnych przejazdów miał miejsce wypadek, najprawdopodobniej w jego głowę uderzył przelatujący ptak. Czaszka uległa uszkodzeniu, Caracciola przez kilka dni leżał w śpiączce.

Nie było to jednak ostatnie słowo Caraccioli w wyścigach motorowych. Na początku lat ’50 Mercedes, wracał do sportu z opracowanym, głównie na podzespołach luksusowego modelu 300 „Adrnauer” – sportowego 300 SL.

W 1952 Rudi razem z Karlem Klingiem i Hermannem Langiem wystartował w Mille Miglia, Caracciola ciągle jeszcze odczuwający skutki wypadku z Indianapolis zdołał zająć doskonałe, czwarte miejsce. Dwa tygodnie później Carach wziął udział w swoim ostatnim wyścigu. Startował na 300 SL na torze w Bernie, w wyniku awarii hamulców wypadł z trasy i uderzył w drzewo. W wypadku uszkodzeniu uległa jego zdrowa noga, po tym wydarzeniu Rudi nie powrócił już nigdy do ścigania.

Fot. Daimler-Benz

Dalej jednak pracował dla Daimler-Benza, w charakterze sprzedawcy. Prezentował on produkty Mercedesa, stacjonującym w Niemczech jednostkom aliantów. Na początku 1959 roku zaczął zaniemagać na zdrowiu, pojawiły się problemy z wątrobą po źle leczonej żółtaczce. Rudolf Caracciola zmarł 28 września 1959 w wieku 58 lat.

Z okazji 100 rocznicy urodzin odsłonięto pomnik w Remagen, poświęcony temu wielkiemu kierowcy, którego imieniem nazwano także jeden z zakrętów na torze Nurburgring. Rudolf Caracciola na zawsze wpisał się w kanon największych kierowców wszech czasów.

Wiktor Słup-Ostrawski