Wywiad z organizatorem TPTD – Darkiem Krupą

Jeszcze przed ostatnią edycją imprezy Tor Poznań Track Day, spotkałem się z jej organizatorem pełniącym także funkcję Przewodniczącego Koła Porsche Automobilklubu Wielkopolski – Darkiem Krupą.

WSO Serdecznie dziękuję za to, że znalazłeś chwilę czasu na rozmowę. Przede wszystkim chciałbym porozmawiać o organizowanym przez Ciebie Track Day’u, jednak jest jedna kwestia, która ma pierwszeństwo. Porsche.

D.K. Od zawsze Porsche było dla mnie synonimem doskonałości technicznej, osiągów i pięknego designu, Porsche zawsze kojarzyło mi się perfekcją w tworzeniu samochodu, każdy z modeli Porsche był dla mnie kwintesencją auta sportowego już od dzieciństwa. Modele samochodów, zdjęcia w gazetach – zawsze było Porsche, nie Ferrari, Lamborghini – w ogóle nie było znane , tylko Porsche.

WSO Dążenie do perfekcji zawsze było celem rodziny Porsche.

D.K. Właśnie, Porsche jest perfekcyjne, twarde, namacalne, konkretne, Ferrari jest emocjonalne, z typową dla Włochów fantazją ale brakuje tej stateczności, stałości, pewności, którą daje Porsche. Może jest troszkę wyzute z emocji na rzecz technokratyzmu ale mnie to pociąga. Ferrari oczywiście też, trudno pasjonować się sportowymi samochodami i nie doceniać Ferrari. Ferrari oddaje duszę Włocha. Dante Cinque, dyrektor generalny Ferrari Polska, podchodzi do samochodów bardzo emocjonalnie, mówi, że Ferrari to jest to co kocha, ale gdyby nie było Ferrari wtedy Porsche byłoby na pierwszym miejscu. Jeździliśmy razem na torze ulicznym zbudowanym w centrum Warszawy w trakcie ostatniej edycji Verva Street Racing, Ja swoją 911-tką 964 , Dante Ferrari 599 – wrażenia niesamowite jak wymienialiśmy się odczuciami, obaj byliśmy oszołomieni,: Dante emocjami, a ja frajdą z osiągów mojego 20 letniego auta.

WSO Wracając do tematu. Jak doszło do tego, że zająłeś się organizacją Track Day’a na torze Poznań ?

D.K. Geneza była prozaiczna, wszyscy w klubie Porsche mówili: „A bo wy tam w Poznaniu macie tor, to możecie sobie ćwiczyć.” Odpowiadałem wtedy, że wcale nie możemy bo nie ma takiej imprezy w trakcie której byłaby taka możliwość. To było w 2005 roku w czasie International Porsche Meeting, imprezy zorganizowanej przez importera, gdzie Porsche Club Polska był zasadniczą częścią grupy, która jeździła. Później były różne eliminacje Pucharu Porsche Club Polska, ja wtedy jeździłem Porsche 944 S2 i średnio to wychodziło, czasami lepiej czasami gorzej, a jak wychodziło lepiej to wtedy było słychać argumenty, że „wy w Poznaniu możecie po tym torze jeździć”. W sumie w tym czasie na torze to ja byłem dwa razy, na wspomnianym International Porsche Meeting oraz na VI Zlocie Porsche Club Polska, który po raz pierwszy odbywał się wówczas na Torze Poznań. Nikt wtedy nie wiedział jak właściwie jeździć po torze i wypadało to raczej kiepsko. Ja także byłem przerażony, z resztą mam nagranie jak na „radarze” po wyjściu na prostą pod wiadukt rzuciło mnie, założyłem za dużą kontrę obróciło mnie i pojechałem dalej prosto. Wszystko totalnie nie kontrolowane. Tak się właśnie zaczęło, będąc już na torze chcieliśmy to wykorzystać i nauczyć się na nim jeździć. Tak powstał pomysł aby stworzyć Akademię Sportowej Jazdy Porsche. To była inicjatywa zarówno Porsche Club Polska jak i Automobilklubu Wielkopolskiego, podczas spotkań z Prezesem AW przedstawiliśmy założenia, program na cały rok – 6 spotkań i uzyskaliśmy akceptację pomysłu. Wtedy impreza była trzydniowa, piątek-niedziela, oparta o SuperOesy AW a Porszaki były na początku mocną grupą w tej imprezie. W piątek spotykaliśmy się o godzinie 15, był trening jazdy manewrowej, później w sobotę był SuperOes, gdzie wklepywały nam wszelkiej maści Cinquocento, Seicento przygotowane rajdowo 🙂 a w niedzielę mieliśmy jazdę torową czyli to co Porsche lubi najbardziej. Na początku w spotkaniach ASJP brali udział tylko właściciele Porsche, chwilę później okazało się, że chętnych jest więcej, nie tylko Porsche – stąd otwarcie ASJP na inne sportowe marki samochodów. Impreza zyskiwała popularność jednak okazało się, że olbrzymim hamulcem była nazwa. Ludzie mówili, że „gdzie ja Subaru przyjadę na Akademię Porsche”. Istniała pewna bariera mentalna, stąd pomysł na rozszerzenie nazwy o „Tor Poznań Track Day”. Impreza jest nadal tą samą imprezą, cały czas istnieje Akademia Sportowej Jazdy Porsche, która jest już tylko i wyłącznie skierowana do właścicieli Porsche i jest Tor Poznań Track Day. Tak naprawdę ta impreza zawsze miała w podtytule Track Day. Niektórzy zarzucali mi brak dbałości o ojczysty język, ale jak inaczej można to określić ? Tor Poznań -Dzień na Torze ?(śmiech). Została więc nazwa Tor Poznań Track Day Pomysł chwycił, ta impreza przede wszystkim daje możliwość zarówno amatorom jak i pół-profesjonalistom pobawienia się na torze. Amatorzy mają przedpołudniowy cykl treningowy, z przejeżdżaniem fragmentów toru z instruktorem, później wszyscy mogą bez obaw zaliczać pełne okrążenia.

WSO A jak byś widział, lub jak chciałbyś widzieć przyszłość Track Day’a ?

D.K. Zawsze zadaję pytanie na koniec imprezy, co się nie podobało, co można jeszcze zmienić. Od dłuższego czasu, poza abstrakcyjnymi wnioskami o dobrą pogodę to nie słyszę żadnych konstruktywnych uwag, ale jest kilka pomysłów do wprowadzenia w kolejnym sezonie. Na początku były uwagi aby samochody były dobrane w grupy pod względem mocy. Staramy się konstruować grupy dobierając samochody względem mocy, natomiast ciężko jednak jest określić, w momencie gdy uczestnik przyjeżdża po raz pierwszy, nawet szybkim autem czy będzie on spowalniał innych czy nie. Zawsze jednak istnieje możliwość zmiany grupy w trakcie trwania imprezy.

Tak jak wspominałem, od 2007 zajmowałem się roku organizacją Zlotów Klubu Porsche na Torze Poznań. Impreza, która gromadziła ponad setkę różnych modeli Porsche w swojej największej odsłonie, to było coś. Tor Poznań to miejsce idealne do organizowania zlotów klubów samochodowych, gdzie bezpiecznie można poszaleć i pobawić się nie robiąc nikomu krzywdy. Jednak Tor zwykle jest trudno dostępny ze względu na koszty. Wynajęcie i zabezpieczenie toru jest nawet trudne do udźwignięcia dla Klubu Porsche. Stąd powstał pomysł, aby w oparciu o strukturę Tor Poznań Track Day pomagać w organizacji zlotów klubów motoryzacyjnych.
I tak pierwszy Track Day w tym roku był zorganizowany dla BMW Klub Polska. Przyznam, że trochę się obawiałem, niemniej uczestnicy wywarli bardzo dobre wrażenie, chłopaki pokazali się z bardzo dobrej strony. Niektórzy przyjeżdżali również na kolejne edycje TPTD. Już w tej chwili mają zarezerwowany termin na kolejne Powitanie Wiosny na Torze Poznań. Inne marki też zaczęły się zgłaszać, jednak dwie dodatkowe, dedykowane edycje nie dopisały pełnym składem. Organizacyjnie był to problem, bo część osób już się zdeklarowała i impreza musiała się odbyć, udało się znaleźć rozwiązanie w postaci grupy chętnych z innych klubów i zrobiliśmy tak, że każda sesja konkursowa była poświęcona innemu klubowi. To jest jeden z kierunków, jakie widzę w rozwoju Tor Poznań Track Day.

WSO Brałeś może kiedyś udział w Track Day’u na jakimś torze europejskim ? Czy można stamtąd coś podpatrzeć ?

D.K. Osobiście nie, ale sporo na ten temat rozmawiałem i wiem jak to mniej więcej wygląda. Zachodnie Track Day’e nie mają tej części dydaktycznej-treningowej, którą tu wprowadziliśmy. Jeśli chcesz instruktora to za niego osobno płacisz. Tory są monitorowane, w razie wypadku człowiek z monitoringu wysyła pomoc w daną część toru a kierowca dostaje fakturę za szkody i pomoc lekarską. My przede wszystkim kładziemy nacisk na trening i bezpieczeństwo. Natomiast rozwinięta na zachodzie kultura motoryzacyjna długo będzie jeszcze nas inspirować.

WSO Może teraz nieco inny temat. Jakie jest Twoje wymarzone auto.

D.K. (chwila namysłu) Ja mam już swoje wymarzone auto (śmiech). Nie, oczywiście jest marzenie. Jeszcze nie osiągnięte – Porsche 356 A Cabrio. Ja lubię klasyki. Nowe są fajne i owszem, ale jak kupowałem 911 to wybór padł na model 964. Można było za te pieniądze kupić coś nowszego ale nie chciałem, wolałem 964.

WSO A jakie było pierwsze ?

D.K. Pierwsze Porsche jakie miałem to było 944 S2 .

WSO I jak je wspominasz ?

D.K. Doskonale, chciałbym ten model jeszcze kiedyś posiadać. Podoba mi się ta linia, prawdziwy pocisk drogowy z muskularnymi nadkolami, piękny. No i w dobrych rękach naprawdę daje rade, nawet dużo mocniejszym modelom.

WSO W takim razie trzymam kciuki za realizację marzeń, za powodzenie i dalszy wzrost popularności Tor Poznań Track Day. Z mojej strony mogę zapewnić, że relacje z kolejnych edycji będą systematycznie publikowane na stronach Stajni Klasyków. Dziękuję serdecznie za rozmowę.

Wiktor Słup-Ostrawski